piątek, 20 maja 2016

S4 - Rozdział 14

Sydney, 12 lipca 2013 roku


              Właśnie skończyli prawie sześciogodzinną próbę, starając się ogarnąć dwa nowe utwory. Luke musiał przyznać, że całkiem nieźle im to wyszło. Wczoraj mieli totalny zastój weny twórczej i nie mogli ruszyć z materiałem do przodu. Na szczęście dzisiaj wszystko wróciło do normy i nowe kawałki były praktycznie skończone. Wystarczyło, tylko dodać do nich kilka małych poprawek, by utwory były w końcu kompletne i nadające się do słuchania.
              Hemmings pożegnał się z chłopakami, odprowadzając ich do drzwi. Jeszcze w progu wymienili ze sobą kilka uwag, a potem każdy rozszedł się w swoją stronę, by spożytkować po swojemu resztę dnia. Zaczęli dzisiaj dużo wcześniej – Luke był zdziwiony, że w ogóle udało im się spotkać po dziewiątej, bo zazwyczaj każdy z nich wolał dłużej sobie pospać – i skończyli kilka minut po trzeciej. Każdy z nich zyskał dzięki temu więcej wolnego czasu.
              Blondyn usiadł przy stole. Przysunął do siebie komputer Malii. Dziewczyna dzisiaj załatwiała, jakieś sprawy na mieście, więc w domu panowała kompletna cisza. Zdążył się już przyzwyczaić do szelestu papierów i stukaniu palców na klawiaturze, gdy zajmowała się ich zespołem, często siedząc przy kuchennym stole, który zmieniała w swoje małe biuro. Dziwnie było nie słyszeć skrobania długopisu i dzwoniących, co jakiś czas telefonów. Malia angażowała się w tę pracę niemalże całą sobą. Luke jednak się temu nie dziwił. Zawsze wkładała w to, co robi, całe sto procent. Nigdy niczego nie olewała, choć dobrze wiedział, że nie zawsze ma ochotę tkwić przed ekranem laptopa. Zresztą, to nic nadzwyczajnego. Każdy od czasu do czasu łapie lenia i niechęć do tego, co musi w danej chwili zrobić.
               Sprawdził konto na Facebooku, które należało do całego zespołu. Polubił kilka postów i odpowiedzi. Co jakiś czas uśmiechał się pod nosem, widząc, że ich wspólna praca powoli przynosi widoczne efekty. Ich marzenia związane z muzyką, zaczynają małymi krokami się spełniać. A jeszcze niedawno jedyne, co mieli, to darmowe koncerty na festynach i kanał na YouTube. Dziś, to ich konto z każdym dniem zyskiwało coraz to więcej subskrypcji. Luke cholernie się cieszył, że ich utwory zyskują zwolenników. Że to, co robią, komuś się podoba.
               Przeszedł na konto Twittera. Wtedy też wytrzeszczył oczy. Wystarczyło jedno kliknięcie, by zobaczyć trzy zdjęcia wrzucone do sieci przez niejaką FunWithMeCol. Wstrzymał oddech, dokładnie się im przyglądając. Fotografie nie były najlepszej jakości. Z pewnością zrobione były telefonem komórkowym. Jednak nie ważna była ich otoczka. Ważne były dwie postacie w ich centralnym miejscu. Luke i Ashley.
              Blondyn doskonale pamiętał ten moment. Zresztą, zdjęcia zrobione były, tylko dwa dni temu. Wychodzili właśnie z kawiarni. Blondynka uśmiechnęła się do niego, ciągnąc dalej rozmowę. Wspominali wtedy dawne czasy, kiedy byli jeszcze parą. Lukowi nie do końca pasował ten temat, ale pozwolił jej mówić. Wtedy też Ashley objęła go, a on odwzajemnił ten przyjacielski gest. Ale na tych trzech zdjęciach ich przyjacielski uścisk, wcale tak nie wyglądał. On znał prawdę. Reszta nie. Nic dziwnego, że przy fotkach pojawił się opis: nowa dziewczyna Hemmingsa. W komentarzach, zaś znajdowały się, nie tylko niezbyt miłe stwierdzenia odnośnie potencjalnej jego zdrady, której nie było. Ludzie uwierzyli, że byłby wstanie zrobić coś takiego swojej obecnej partnerce. Pojawiły się również spekulacje, że jego stary związek dobrnął do końca, a on szybko się pozbierał i znalazł sobie kogoś innego. Zupełnie nie spodobała mu się także liczba podanych dalej tego tweeta.
              Wyłączył szybko przeglądarkę, a potem także i laptopa. Złapał za telefon. Odblokował go. Wśród kontaktów wyszukał tą konkretną osobę, z która teraz chciał rozmawiać. Nacisnął zieloną słuchawkę, przykładając komórkę do ucha. Ashley odebrała po drugim sygnale.
- Cześć, Luke!
- Możemy się spotkać?
- Pewnie, jestem teraz wolna. Może pójdziemy na plażę?
- Nie… Jesteś teraz w domu?
- Jestem.
- Wpadnę do ciebie. Będę niedługo.
- Coś się stało?
- Pogadamy, jak się zobaczymy.
- W porządku – powiedziała mniej entuzjastycznie. 
              Luke jednak nie czekał na to, aż odezwie się po raz kolejny. Rozłączył się. Wstał z miejsca, wsuwając telefon do kieszeni. Złapał za kluczyki od auta i domu, a następnie wyszedł na zewnątrz. Może zdjęcia nie były, aż tak straszne, jak mogłyby być, ale i tak blondyn czuł, że zaczyna robić się źle. Musiał uprzedzić Ashley o tym, co dzieje się w sieci, a później porozmawiać z Malią i naprostować całą sytuację. Bał się tego, że dziewczyna zupełnie inaczej odbierze to, co może przypadkowo zobaczyć w sieci. A on naprawdę nie chciał pogorszyć tego, co było między nimi. Szczególnie, że ostatnio nie było zbyt kolorowo.

***
                Weszłam do niewielkiej restauracji. Byłam umówiona na szybki obiad z Liz. Pani Hemmings zorganizowała to spontaniczne spotkanie, licząc na to, że pojawię się tu razem z Lukiem. Tyle, że blondynowi znowu to nie pasowało. Po raz kolejny byłam na niego wściekła o to, że poleciał do tej całej Ashley, mówiąc, że wypadła mu bardzo ważna sprawa, o której będzie chciał porozmawiać również i ze mną. Zachodziłam w głowę, co też takiego się stało, że nie mógł wyjaśnić mi tego przez telefon. Przegoniłam z myśli obraz chłopaka, kiedy namierzyłam Liz, siedzącą przy białym stoliku.
- O! Malia – powiedziała z szerokim uśmiechem, jak tylko usiadłam naprzeciwko niej. Rozejrzała się, a potem znów spojrzała na mnie. – A gdzie Luke?
- Coś mu wypadło.
- W takim razie będzie to typowo babski późny obiad – odparła ze śmiechem.
- Nie mam nic przeciwko.
- Ja tez nie – rzuciła, podając mi menu. – Deser też?
- Jeszcze się pytasz. Obowiązkowo – pociągnęłam, otwierając kartę.
               Przez chwilę w milczeniu studiowałyśmy zestaw dań, wybierając coś odpowiedniego dla siebie. Ja postawiłam na panierowaną pierś z kurczaka, zaś Liz preferowała dzisiaj rybę. Kiedy obok naszego stolika pojawił się młody, wysoki i uśmiechnięty kelner, złożyłyśmy zamówienie.
- Opuszczę cię na chwilę, bo muszę do łazienki – powiedziała Liz, wstając z miejsca. Kiwnęłam głową. Odprowadziłam ją wzrokiem, gdy szła w stronę toalet.
              Wzięłam głębszy oddech, a po chwili podskoczyłam, czując wibrację na udzie. Rozległ się znany dźwięk, oznajmujący przyjście wiadomości. Wyciągnęłam urządzenie i odblokowałam je. Wczytałam się w krótkiego sms-a, którego dostałam od znajomej ze studiów. Kazała mi wejść na Twittera.
              Uniosłam brwi do góry, a potem zerknęłam kontrolnie w stronę łazienek. Byłam ciekawa tego, co tam takiego się pojawiło, że musiałam to koniecznie zobaczyć. Nie chciałam jednak robić tego przy Liz. Bawienie się telefonem w czasie takiego spotkania, nie było by dobre, ani kulturalne z mojej strony. Dlatego wykorzystując jej chwilową nieobecność, szybko uruchomiłam odpowiednią aplikację.
               Nie musiałam w ogóle szukać tego, co chciała mi pokazać kumpela. Zresztą, wysłała mi to w prywatnej wiadomości. Trzy zdjęcia. Trzy pieprzone zdjęcia, na których widniał mój chłopak i jego była dziewczyna. Oboje przywarli do siebie w mocnym uścisku. Zazgrzytałam zębami, czytając ich opis: nowa dziewczyna Hemmingsa
               Poczułam się w tym momencie zawiedziona i rozgoryczona. Luke najnormalniej w świecie wciskał mi zwykły kit, ciągle powtarzając, że między nimi niczego nie ma. Jak widać, było inaczej. Choć z drugiej strony te fotki wcale nie musiały mówić prawdy. Nie obściskiwali się, jak typowa para. Mógł to być zwykły koleżeński uścisk. A przynajmniej tak próbowałam sobie wmówić. Mimo wszystko patrzenie na te zdjęcia nie należało do przyjemności. Gdzieś w środku poczułam niemiłe ukłucie żalu. Miałam nadzieję, że to tylko cholerne nie porozumienie, które Luke mi wyjaśni. Nie zmieniało to jednak faktu, że byłam wkurzona. Choć to słowo nie do końca obrazowało mój stan. Miałam ochotę od razu załatwić tę sprawę.
                Musiałam się jednak opanować i przybrać na twarz znaną maskę spokoju i normalności. Nie chciałam wciągać Liz w nasze problemy. To jej nie dotyczyło. Dlatego, jak kobieta usiadła przy stoliku, ja schowałam z powrotem telefon do kieszeni, mając nadzieję na to, że matka Luke'a nie zauważy, jakieś diametralnej zmiany w moim samopoczuciu czy wyglądzie. Na szczęście umiałam zamaskować, w niektórych momentach, swoje emocje. Nie chciałam zepsuć spotkania, jakie zorganizowała i wywoływać, jakąkolwiek burzę. Ta sprawa wymagała konfrontacji mojej i Luke'a, a nie osób trzecich.

***
                Spojrzał na blondynkę, która od dłuższej chwili wpatrywała się w ekran komputera. Zauważył, że Ashley raczej nie przejęła się zbytnio zdjęciami, jakie jej pokazał. Zresztą, wcale jej się nie dziwił. W komentarzach to on dostał najwięcej negatywnych opinii, które zrobiły z niego zdradliwego dupka. 
               Malia była raczej lubiana w gronie ich fanów. Szczególnie, że większość wiedziała, że jest także ich menadżerem. Oprócz tego chętnie robiła im zdjęcia z chłopakami, wymieniała uwagi i podejmowała próby rozmowy. Była otwarta i miła w stosunku do nich. A oni odwdzięczali się tym samym. Nie wywoływała zbędnego zamieszania, pozostając w cieniu zespołu, który reprezentowała. Nie wychylała się, by zyskać też coś dla siebie. Działała z boku, co jej, jak najbardziej odpowiadało. Luke wiedział, że nigdy nie miała parcia na szkło.
               Ashley odwróciła się. Wzruszyła ramionami, przygryzając lekko dolną wargę. Hemmings czekał, na jakikolwiek komentarz z jej strony, ale dziewczyna milczała dalej. Westchnął ciężko pod nosem, kiedy blondynka zerknęła po raz kolejny na znajdujące się w sieci zdjęcia.
- Wyglądam tam na dwa razy grubszą. Myślisz, że powinnam schudnąć? – odezwała się w końcu ze śmiechem. Spojrzał na nią z niedowierzaniem. – Żartuję – dodała z uśmiechem. – To nic takiego. To tylko głupie zdjęcia, zrobione przez głupią i zazdrosną faneczkę.
- Nie chcę, by się tobie oberwało…
- O mnie się nie martw. Mam to gdzieś. Nie wiedzą, co jest między nami, więc wymyślają niestworzone historie. Zostawmy to, bo szkoda czasu na takie bzdury. – Machnęła ręką w jego kierunku. – 5 Seconds of Summer staje się coraz bardziej popularne. To normalne, że wasze fotki będą pływać w sieci. Spotykając się z tobą, mam tego pełną świadomość. Ty też wyluzuj.
- Wiesz, jak to wygląda?
- Że zdradzasz swoją pannę? – Pokiwał głową. – Wiemy, że tak nie jest – pociągnęła, przekręcając oczami. – To, że jesteś zajęty nie oznacza, że nie możesz mieć koleżanek. Chyba, że Malia jest na tyle zaborcza, że nikt poza nią nie może mieć z tobą bliższych kontaktów.
- Nie – powiedział szybko. – Malia taka nie jest.
- To po problemie. Ja się tym nie przejmuję i ty też nie powinieneś.
- To pierwszy raz, kiedy coś takiego… wyszło.
- Przyzwyczajaj się, bo pewnie takich fotek zrobionych z ukrycia, będzie z czasem więcej. Na razie pojawiają się sporadycznie, ale jak tylko wasza popularność wzrośnie, to nie będzie to dla ciebie, niczym nowym.
               Luke kiwnął głową po raz kolejny. Ponownie spojrzał na ekran. Wiedział, że Ashley ma w tej kwestii rację, jednak naprawdę wolał, by ludzie nie wywoływali takiego zamieszania. Szczególnie, że uderza ono w osobę, którą kochał. A Malia przecież nie zrobiła niczego złego, by obrywać w taki sposób. Wiedział, że tak będzie wyglądało teraz życie. Nie zamierzał się jednak z tego tłumaczyć publicznie. Jedyną osobą, z jaką teraz powinien porozmawiać była Malia. Miał nadzieję, że wyjaśnią sobie to wszystko na spokojnie. Nie chciał, by znów między nimi zrobiło się nieciekawie. Nienawidził się z nią kłócić.

***
                Im byłam bliżej domu, tym częściej przed moimi oczami stawały mi zdjęcia, które pojawiły na Twittrze. W sumie teraz były także i na Facebooku, bo przepływ informacji między fanami zespołu był szybki. Wśród komentarzy najbardziej obrywało się Hemmingsowi, choć i w moją stronę posypały się niezbyt miłe teksty – może nie napisane wprost, ale ujęcie: w końcu się ogarnął i zmienił sobie laskę na inną i lepszą – nie były zbyt przyjemne. Jednak nie to było dla mnie priorytetem. Ważne było, co Luke będzie miał mi do powiedzenia, na temat tego, co dzieje się między nim a Ashley. Którą, jakby nie patrzeć, znielubiłam jeszcze bardziej, choć nie wiedziałam, że to jest w ogóle możliwe.
              Weszłam do domu. Podeszłam do stołu, ściskając w ręku pękatą teczkę z dokumentami. Mój wzrok od razu zatrzymał się na blondynie, który krzątał się po kuchni. Przynajmniej był w domu, a nie u niej. Ciekawe, czy już o wszystkim wie? Zmierzyłam jego sylwetkę od góry do dołu, zaciskając mocniej zęby. Poziom złości i irytacji znowu się podniósł. Trzepnęłam teczką o blat stołu, zaznaczając tym swoją obecność. Luke podskoczył w miejscu, odwracając się raptownie.
- Jezu… Ale mnie wystraszyłaś. Nie słyszałem cię – odparł, odkładając kubek na bok.
- Tylko tyle masz mi do powiedzenia? – Wiem, że powinnam zacząć na spokojnie całą tę rozmowę, ale moja wściekłość ponownie zwiększyła swój poziom. Nie mogłam się powstrzymać. 
              Luke zwiesił głowę, by po chwili ponownie spojrzeć w moją stronę. Oblizał lekko usta, wlepiając we mnie swoje błękitne oczy. Powoli podszedł do mnie. Już chciał złapać moje ręce, ale ja odsunęłam się od niego. To spowodowało, że jego palce zdołały, tylko delikatnie musnąć skórę na zewnętrznej stronie mojej dłoni.
- Kochanie…
- Nie, Luke! – warknęłam, świdrując go wzrokiem. – Co będzie następnym razem? Wasz namiętny pocałunek na plaży?
- Malia, proszę…
- Powiedz mi wprost, co jest między wami!
- Kumplujemy się tylko – powiedział, rozkładając ręce. – Te zdjęcia…
- Więc widziałeś…
- Skarbie, proszę. To nie tak. To wygląda zupełnie inaczej. Ja nigdy bym cię nie zdradził i nie wywinąłbym ci żadnego numeru.
- To, co to było?!
- Zwykły uścisk, nic wielkiego! Ty też obejmujesz chłopaków, bo są twoimi przyjaciółmi! Nie naskakuj na mnie za to, co sobie dopowiedzieli inni!
- Mam tego dość…
- Ja mam dość wiecznego czepiania się o Ashley! Zrozum, że to, tylko koleżanka! Nic między nami nie ma i nie będzie! Kocham, tylko ciebie! Ta twoja zazdrość zaczyna mnie dobijać!
- Mnie zaczyna dobijać wieczne olewanie mojej osoby dla niej!
- Nie zaczynaj znowu!
- Sam to zacząłeś!
- Ty jej po prostu nie lubisz i tyle!
- Ameryki, to ty nie odkryłeś! Nie ufam jej i…
- Ufaj mi, do cholery!
- Pieprz się!
- Nie, poczekaj! 
             Złapał mnie za przedramię. Tym razem jednak nie udało mi się uciec. Pociągnął mnie w swoją stronę tak, że wpadłam w jego ramiona. Owinął się wokół mnie, choć próbowałam go odepchnąć. Jednak moje próby spełzły na niczym. Luke był silniejszy. 
- Przepraszam. Proszę cię, musisz mi uwierzyć. – Dotknął mojego policzka. – Przecież mnie znasz. Nie mógłbym zrobić ci, czegoś takiego. Nie mógłbym cię zdradzić. Dlaczego jesteś skłonna uwierzyć w to, co wypisują w internecie, niż w to, co mówię ci ja?
             Miał rację. Luke nigdy nie zrobił, czegoś podobnego. Był zawsze wierny. Ashley wywoływała we mnie obawy i lęk przed tym, że go stracę, ale Hemmings nadal był ze mną. A ona była, tylko koleżanką. Ufałam mu w każdym aspekcie, więc dlaczego teraz nie potrafiłam przyjąć prawdy do wiadomości, doszukując się jednocześnie drugiego dna? Dlaczego to, co napisali i pokazali w internecie przewyższało jego słowo? Chyba naprawdę zaczynało mi dobijać.
- Malia?
- Przepraszam – wydusiłam, co wywołało u niego uśmiech. – Naprawdę, ja…
- W porządku. W sumie sam byłbym zazdrosny o coś takiego, gdybyś ty znalazła się z obcym facetem na zdjęciu.
- Nie jestem zazdrosna – mruknęłam, kręcąc nosem z niezadowoleniem.
- Oczywiście – odparł ze śmiechem. - Uznajmy, że nie jesteś.
- Przepraszam, nie powinnam na ciebie naskakiwać.
- Dobrze, że nie trwało to długo.
              Pogładził dłonią moje ramię. Następnie złapał mnie za brodę, sprawiając, że podniosłam głowę jeszcze bardziej. Po chwili poczułam jego ciepłe wargi na swoich. Objęłam jego kark rękami, przywierając do niego jeszcze mocniej.
              Złość może mi odrobinę przeszła, ale obawy wcale nie minęły. Byłam pewna, że dopóki Luke nie urwie kontaktu z Ashley, ja nadal pod tym względem będę przewrażliwiona i zbyt impulsywna. Miałam jednak nadzieję na to, że oni w końcu sobie odpuszczą i zaprzestaną spotkań. Bo to, jakby nie patrzeć, bolało. A co będzie na zdjęciach następnym razem? Wolałam chyba o tym nie wiedzieć i przede wszystkim o tym nie myśleć. Cieszyłam się z tego, że ta nasza sprzeczka trwała zaledwie chwilę, a my nie pokłóciliśmy się ostrzej. Nie chciałam ponownego wielkiego kryzysu. Liczyłam na to, że uda nam się w końcu wrócić na dawne i przyjemne tory relacji, którą mieliśmy dawniej. Relacji, w którą nie wpieprzała się Ashley.


***
A ta dwójka znowu się kłóci i godzi, kłóci i godzi... Ciekawe, na jak długo im to starczy. Jakby nie patrzeć, Luke myśli, że wszystko jest okej, a Malia jednak dalej czuje, że do końca tak w porządku nie jest. Może w końcu nastąpi apogeum ich sprzeczek i... No, właśnie. Co wtedy? :)

Standardowo przypominam o Asku i Twitterze - @RoxyDonau

Kolejna część w następny piątek :)

Pozdrawiam!

9 komentarzy:

  1. Głupia Ashley :/ jak ja jej nie cierpię! I dlaczego Luke polazl do niej, a nie do Malii i jeszcze olal spotkanie z Liz - co się z nim dzieje. On mnie zaczyna wkurwiac, jak prawdziwy Hemmings. Zaczynam wierzyc w to, że cos między nimi jest i będą ustalać zaraz wersje wydarzen. Niećh się chlopak w koncu ogarnie. Szkoda mi Malii nie zasługuje na coś takiego
    czekam na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luke, to... Luke XD łoo widzę, że poziom agresji wzrósł :)
      Dzięki bardzo za komentarz i opinię :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Każdy Twój rozdział jaki czytam na tym blogu, opisuje w pewnej części i moje życie :D Śmieszne, powtórze się. Malia i Luke są tacy sami jak ja i mój chłopak :D Kłócą się i godzą, kłócą się i godzą :D I dosłownie, u nas też chodzi o dziewczyne, albo chłopaka :'D No nic, ale jak zwykle, życzę Ci kochana weny, dobrego tygodnia i do piątku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe To nieźle udało mi się trafić :) Pozdrowienia dla Was, oby kłótni było, jak najmniej :)
      Dzięki za komentarz :)

      Usuń
  3. Niech ta cała blondyneczka wpadnie pod samochód który będzie kierować MALII. A nie krenci się obok Luke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah XD Aż się do ekranu zaczęłam śmiać XD

      Usuń
  4. Luke sobie żarty jakieś robi, czy jak?
    Dlaczego nie może pojąc, że ta cała Ashley nie jest wcale taka fajna?
    A Malia mogłaby mu raz a dobrze wygarnąć, to co o tym wszystkim myśli, a nie. Zawsze rezygnuje i szybko mu odpuszcza.
    Przez takie coś on dalej nie wie, że źle robi.
    Ahh, mam nadzieje, że w końcu się ogarną oboje i wszystko u nich będzie okay.
    Tyle emocji jest przy czytaniu każdego rozdziału.
    I jak tu wytrzymać do piątku?
    Życzę weny. Pozdrawiam. ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, oboje mogli by się pod tym względem ogarnąć. Malia też za szybko się wycofuje, bo by mogła mu wprost powiedzieć.
      Cieszę się, że wywołuje emocje :)
      Dzięki bardzo za komentarz i opinię
      Pozdrawiam!

      Usuń