poniedziałek, 15 sierpnia 2016

S4 - Rozdział 21

Sydney, 01 sierpnia 2013 roku


              W sypialni po raz kolejny rozbrzmiał dźwięk dzwoniącego telefonu. Urządzenie przez chwilę podskakiwało na szafce, gdy uruchomiła się w nim wibracja. W końcu zamilkło zupełnie. Usłyszałam ciche mruknięcie blondyna, a potem wiązankę przekleństw, która została wyrzucona z jego ust niezadowolonym tonem. Jego głos odrobinę stłumiła poduszka, którą ciasno obejmował ramionami.
- Zaraz wyrzucę go przez okno – warknął, kiedy pokój znów wypełnił się znanym dzwonkiem.
              Szybko wyciszyłam telefon, a następnie wstałam z łóżka. Wiedziałam, że już nie zasnę. Jednak miałam nadzieję na to, że Luke zdoła to zrobić. Złapałam za szlafrok i narzuciłam go na siebie. Wzięłam komórkę i szybko wyszłam z sypialni. Spodziewałam się tego, że mój służbowy telefon zadzwoni po raz kolejny. I nie myliłam się. Jak tylko wyszłam na korytarz, urządzenie w mojej dłoni znów się odezwało. Przesunęłam palcem po ekranie, by w końcu odebrać.
- Malia Morell, słucham? – odparłam nieco zaspanym głosem.
- Tu Dylan Smith z V-music – przedstawił się mężczyzna. Przeszłam do pokoju obok. Usiadłam przy biurku, przecierając palcami oczy. – Chciałbym przeprowadzić wywiad z 5 Seconds of Summer.
- Proszę chwilę poczekać. – Złapałam za kalendarz i otworzyłam go. – Najbliższy wolny termin to przyszły czwartek.
- Przyszły czwartek? Nie można niczego przyspieszyć?
- Niestety, nie. Wszystko jest zajęte.
- Nic nie da się zrobić?
- Przykro mi – odparłam, powstrzymując ziewnięcie. – Odkąd media dowiedziały się o tym, że będą supportem One Direction, zrobił się duży kocioł.
- Potrzebuję ich wypowiedzi do krótkiego artykułu, który ma się pojawić w poniedziałkowym wydaniu.
- Mogę ewentualnie zaproponować, by wysłał pan pytania na naszego maila, a chłopaki na nie odpowiedzą.
- No, nic… Niech będzie.
- Nic więcej nie da się zrobić – pociągnęłam, wzruszając ramionami, choć dziennikarz nie mógł tego zobaczyć.
- W takim razie przyszykuję szybko pytania i prześlę je.
- W porządku.
- Dostanę ich prywatne maile?
- Prywatne? Nie. Proszę je wysłać na adres podany na stronie internetowej CALMM Manager Group.
- Czemu nie na prywatny?
- Słowo prywatne, chyba samo mówi za siebie. Takie dane nie są udostępniane publicznie.
- Oczywiście.
- Miłego dnia, panie Smith.
- Wzajemnie – odparł, a następnie rozłączył się.
                  Zerknęłam na telefon, a następnie odłożyłam go na biurko. Oparłam się o oparcie krzesła. Przymknęłam na chwilę oczy. Moje myśli znów zaczęły krążyć wokół pracy. Miałam wrażenie, że ostatnio nie mogę się od niej oderwać. Całość nabrała tempa dzisiaj po północy, jak tylko opublikowano najnowsze plakaty promujące koncerty One Direction w Australii. A na tych plakatach widniało też 5 Seconds of Summer.
                  Wiedziałam, że ta informacja naprawdę wywoła szum. W końcu chłopaki z Londynu robią furorę na całym świecie. Pod tym względem mój zespół, który reprezentuje, dopiero raczkuje. To wszystko jednak skutkowało medialnym szumem i większość redakcji chciało, chociaż na chwilę spotkać się z 5 Seconds of Summer, by porozmawiać na temat przyszłych koncertów. Jednak nie dla wszystkich mieliśmy czas. Najbliższe terminy szybko zostały zajęte przez tych, którzy byli po prostu szybsi. Pozostali musieli zadowolić się innymi formami pozyskiwania informacji. Gdzieś w podświadomości wiedziałam, że to dopiero początek burzy, jaka może się stworzyć. A ja musiałam opracować dobry plan, by zespół na tym zyskał i zdobył jeszcze większy rozgłos. Może uda się wyjść poza Australię? Na to liczyłam nie tylko ja, ale także i oni. To był by naprawdę wielki krok.

                 Od jakiś trzydziestu minut znajdowaliśmy się w studiu telewizyjnym kanału pierwszego. W dzisiejszym popołudniowym programie miało wystąpić 5 Seconds of Summer. Stacja miała zasięg ogólnokrajowy, więc wszyscy widzowie Australii mogli ich zobaczyć. Po rozmowie chłopaki mieli także zagrać jeden ze swoich kawałków. To była dobra promocja przed koncertami z One Direction.
                Przerzuciłam kilka kartek w swoim kalendarzu. W mojej głowie już powoli tworzyły się plany na nadchodzące dni. Naskrobałam kilka słów, przy niektórych terminach. Podniosłam głowę w momencie, kiedy tuż naprzeciwko mnie zatrzymał się Calum. Zmarszczyłam czoło, widząc jego niezadowoloną minę. Skrzyżował dłonie na klatce piersiowej, a następnie cicho westchnął pod nosem.
- Co jest?
- Nie wiesz?
- Nie – odparłam, zamykając kalendarz. Wrzuciłam go niedbale do torby. – Co się stało?
- Chcą, byśmy śpiewali z playbacku – warknął, przez zaciśnięte zęby.
- Co?
- Nie będę robił ludzi w balona – pociągnął, kręcąc głową. – Nie będę ich oszukiwał.
- Nie było mowy o żadnym playbacku.
- Nie tylko mi się to nie podoba – dodał, wskazując brodą na siedzących na kanapie pozostałych członków 5 Seconds of Summer.
- Powiedzieli to wam teraz?
- Przed chwilą.
- Zaraz się tym zajmę – odparłam, zapinając zamek w torebce. Wcisnęłam ją w dłonie Hooda, który zacisnął lekko usta. – Potrzymaj.
                 Odwróciłam się na pięcie. Rozejrzałam się pod dużym pomieszczeniu. Operatorzy i dźwiękowcy szykowali swoje sprzęty. Próbowałam dostrzec miedzy nimi, któregoś z prowadzących, ale nigdzie nie było ich widać. Dopiero po chwili pojawili się w studiu. Kobieta szybko odłączyła się od swojego partnera, siadając na wysokim krześle. Zaczęto jej robić makijaż.
                 Ruszyłam w stronę osamotnionego mężczyzny. Trzymał w ręku kubek z parującą kawą. Musiałam zadziałać od razu. Nie tylko chłopakom nie podobał się ten wymyślony przez nich pomysł. Ja też byłam wrogiem playbacków. Konieczna była interwencja.
- Przepraszam – rzuciłam, podchodząc do redaktora. Mógł być przed czterdziestką. Posłał mi swój firmowy uśmiech, który często można było oglądać na ekranach telewizorów.
- Jak mniemam, pani Morell – odparł, wyciągając w moją stronę rękę. – Nolan Peters.
- Tak, wiem – mruknęłam, podając mu dłoń. Uścisnął ją lekko. – Mamy problem.
- Jaki?
- Chodzi o playback i…
- Czyli słyszała pani. Nie możemy pozwolić, by coś nie wyszło. Zdecydowaliśmy się, że tak będzie najlepiej i…
- Oni nie będą śpiewać z playbacku – wtrąciłam, opierając jedną dłoń o biodro.
- Program idzie na żywo i nie możemy…
- Grając z playbacku też coś może nie wyjść. Zresztą, chłopaki naprawdę potrafią śpiewać i grać. Nie jest to udawane. Nalegam, by się z tego wycofano. – Mężczyzna zaśmiał się, z pewnością nie biorąc na poważnie moich słów. Spojrzał na mnie z góry.
- A pani to…
- Jestem ich menadżerem i jeśli będzie to konieczne, to zabiorę ich zaraz po wywiadzie, więc z występu nici.
- Zadecyduje pani za nich?
- Niech mi pan wierzy, że im ten pomysł również się nie spodobał.
- Stawia nam pani ultimatum?
- Tak, dokładnie – odparłam, uśmiechając się do niego. – Albo grają na żywo, albo wychodzimy zaraz po wywiadzie. Do pana należy decyzja. 
                 Spojrzałam na niego z wyższością, chcąc mu pokazać, że mówię śmiertelnie poważnie. Nolan musiał to kupić, bo zaraz się zmieszał. Rozejrzał się na boki, jakby szukał pomocy. Potem znów spojrzał na mnie. Jego usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu.
- Niech będzie. Powiem dźwiękowcom, by wszystko podłączyli.
- Świetnie.
                 Nolan kiwnął głową na odchodnym, a następnie ruszył w kierunku swojej ekipy. Przez chwilę go obserwowałam, mając nadzieję, że faktycznie zrobi to, czego chcieliśmy. Nie mniej jednak nie zaufałam mu tak do końca. Dlatego wracając do chłopaków, ułożyłam w głowie pewien plan. Dość podły plan. Plan, który w razie czego da im nauczkę, by wywiązywać się z danego słowa.
- I co? – zapytał Calum, kiedy usiadłam obok niego na kanapie. Machnęłam na nich ręką, by cała czwórka przybliżyła się do mnie jeszcze bardziej.
- Będziecie grać na żywo…
- Tak! – odparł Michael z uśmiechem.
- Jeśli jednak się okaże, że puszczą wam playback, zepsujcie występ – pociągnęłam, patrząc po kolei na każdego. Luke zrobił wielkie oczy.
- Jak zepsuć? – wydusił blondyn.
- Niech wasze usta i dłonie nie synchronizują się z puszczonym kawałkiem – powiedziałam, uśmiechając się złośliwie.
- Wiesz, że myślałem o tym samym? – rzucił ze śmiechem Ash. – Jestem, jak najbardziej za!
- Popieram. Nie będę oszukiwał fanów – powiedział Calum, szybko kiwając głową.
- Mogę zrobić tak, że w ogóle nie będę grał na gitarze – zaproponował Michael.
- Zrób, co tylko chcesz. Masz moje pełne poparcie – odparłam z uśmiechem.
- Zobaczymy, na co się zdecydują – pociągnął Luke, łapiąc za butelkę z wodą.

                  Na szczęście chłopaki nie musieli wcielać w życie naszego ustalonego awaryjnego planu. Zagrali na żywo. Być może Nolan domyślał się, że tak łatwo nie popuścimy i postawimy na swoim. 5 Seconds of Summer nigdy nie sięgali po playback i nie zamierzali tego robić. Przy tej decyzji stałam za nimi murem. Zresztą, większa część odbiorców i tak zorientowałaby się, że coś jest nie tak. Nie trudno wychwycić taki drobny przekręt, który dla nich był najwidoczniej niewinną pomocą przy występie.
                 Po wyjściu ze studia, postanowiliśmy wybrać się na obiad. Potem każdy z nas rozszedł się w swoje strony, aby trochę odpocząć. I miałam nadzieję, że chłopakom się to uda, bo jutro znów czekało ich kolejne spotkanie z mediami. Znali cały plan na nadchodzące dni, dlatego byli świadomi, że mają przed sobą więcej pracy. Jednak udało mi się tak ustawić terminy, by mogli też złapać chwilę oddechu. Nie chciałam, by to wszystko za bardzo ich przytłoczyło. Chęć zdobycia celu i spełnienia marzenia było kluczowe, ale nie mogliśmy dać się za bardzo ponieść. Odpoczynek i relaks był ważnym elementem, o którym nie mogliśmy zapomnieć. Bez tego zespół mógł po prostu tego wszystkiego nie udźwignąć. A im większy szum był wokół nich, tym bardziej starałam się wyegzekwować tą cichą strefę, tylko dla nich.

                   Zeszłam na dół. Rozejrzałam się po salonie. Luke'a jednak nie było. Uniosłam brwi, odwracając się w stronę drzwi, które prowadziły do piwnicy. Byłam pewna, że blondyn zaszył się właśnie tam, skoro nigdzie indziej go nie było.
                   Uchyliłam cicho drzwi. Do moich uszu doszła spokojna melodia. Luke grał. Uśmiechnęłam się. Przez chwilę wsłuchiwałam się w ten przyjemny dźwięk, próbując się w niego wczuć. Podobało mi się to, co słyszę.
                   Nagle jednak muzyka w połowie się urwała. Zacisnęłam lekko usta. Otworzyłam szerzej drzwi, a następnie ruszyłam schodami w dół. W końcu zobaczyłam blondyna, siedzącego na kanapie. W jego rękach znajdowała się gitara. Pochylał się nad kartką papieru, skrobiąc ołówkiem kolejne słowa. Nie wiedziałam, że pisze, dlatego chciałam wyjść zanim mnie zauważy. Nie zamierzałam mu przeszkadzać.
                   Jednak, jak tylko dałam krok do tyłu, Luke podniósł głowę. Błękitne oczy spojrzały wprost na mnie. Uśmiechnął się. Odpowiedziałam tym samym, podchodząc do niego. Usiadłam obok. Hemmings zamknął zeszyt, odkładając ołówek na stolik. Oparł się o gitarę.
- Sprawdzasz mnie? – zapytał ze śmiechem.
- Chciałam wiedzieć, gdzie zniknąłeś. Nie będę…
- Zostań. I tak nie mogę wymyślić dalszej części.
- Myślałam, że trochę odpoczniesz.
- A ty, kiedy odpoczniesz? – odparł, nie odrywając ode mnie wzroku.
- Odpoczywałam i…
- Pracowałaś – skwitował, kiwając głową. – Widziałem. – Wziął głębszy oddech, a potem cicho wypuścił powietrze z płuc. – Mam wrażenie, że ostatnio nasze życie kręci się, tylko wokół pracy.
- Niestety, muszę przyznać ci rację.
- Zaśpiewaj ze mną.
- Co?
- Daj spokój. Nie robiłaś tego od dawana, a wiem, że to lubisz. Zaśpiewaj ze mną – odparł z uśmiechem. – Udzielałaś się w studiu z bajkami. Zaśpiewajmy, więc coś z Disneya.
- Co konkretnie?
- Może coś z Króla Lwa? – zaproponował, dotykając mojej dłoni. – Twój głos idealnie pasuje do takich utworów. Jest, jak wyjęty z bajki. To jak będzie? – Pokiwałam głową. – Może Krąg życia?
- Pasuje. Zaśpiewamy to razem?
- Jasne.
                  Luke poprawił gitarę. Zauważyłam, że uśmiechnął się pod nosem po raz kolejny. Po chwili jego palce trąciły struny. Popłynęła melodia. Zerknął na mnie, a potem kiwnął głową, dając mi znać, że zaraz mają wejść wokale. W końcu oboje zaczęliśmy śpiewać. Nasze głosy mieszały się ze sobą, tworząc całkiem zgrabną całość.
                 Mimo tego, że oboje uwielbialiśmy muzykę, to rzadko robiliśmy coś takiego razem. I musiałam przyznać, że cholernie mi się to podobało. Takie spędzane czasu mnie odprężało, a jednocześnie przypominało miłe chwile, które spędziłam w studiu w Londynie. Lubiłam tę pracę. Była przyjemnym obowiązkiem, choć nie była wtedy moim głównym źródłem utrzymania. Była dodatkiem do studiów i ratownictwa. Miłą odskocznią od codzienności. Odrywała od rzeczywistości, dając się porwać w ten wymyślony przez kogoś bajeczny świat. Świat znany z dzieciństwa.
                 Kiedy skończyliśmy, Luke odłożył gitarę. Zagryzłam wargę. Szkoda, że to minęło tak szybko. Chłopak podniósł się i podszedł do biurka, na którym stał uruchomiony laptop. Dokładnie śledziłam każdy jego ruch, zastanawiając się, co planuje. Pochylił się nad komputerem, zasłaniając mi jednocześnie ekran. W pewnym momencie z głośników popłynęła muzyka.
- Lubisz stare kawałki – powiedział, odwracając się. – Pamiętasz, jak przy tym tańczyliśmy? – zapytał, podchodząc bliżej. Zaśmiałam się, słysząc pierwsze słowa piosenki Tiny Turner Private Dancer.
- Zaczęłam sama, ale chciałam, byś do mnie dołączył – przypomniałam mu, a on uśmiechnął się szeroko. Wyciągnął w moją stronę dłoń. – Serio?
- Serio – powiedział, kiedy podałam mu rękę. Wstałam, a on od razu mnie objął. Zaczęliśmy bujać się w rytm muzyki. – Kto by pomyślał, że pierwszy to zaczniesz.
- Małe urozmaicenie naszego dnia.
- Rób tak częściej.
- Ta piosenka od zawsze kojarzy mi się z tym wieczorem u mnie w domu – pociągnął, przyciągając mnie do siebie jeszcze bliżej. Spojrzał w moje ciemne oczy, a potem delikatnie musnął swoimi ustami moje. – Cholernie mi się podobało.
- Nawet to, że potem zmusiłam cię do tego, byś tańczył ze mną?
- To też. Nie jestem typem tancerza, ale z tobą mogę to robić cały czas. Uwielbiam mieć cię tak blisko.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham, skarbie – odpowiedział, po raz kolejny składając na moich ustach delikatny i czuły pocałunek.


***
Chłopaki mieli kolejny występ w telewizji i jak widać było niezbyt spodobał im się pomysł z graniem z playbacku. Na koniec trochę sam na sam Malii i Luke'a :) 
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu :)

Standardowo zapraszam na Aska i Twttera - @RoxyDonau
Tam informacje o tym, co i kiedy zostaje opublikowane.

Pozdrawiam! 
I życzę miłego wieczoru/dnia :)



11 komentarzy:

  1. 💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜 hihi. 😁 Uwielbiam ten rozdział. Są cudowną parą. To było urocze. Szczególnie taniec i wspólna piosenka. Dobrze, że od czasu do czasu mają taką małą chwile dla siebie. 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu zostałam zaserduszkowanaaaa *-* :*
      Ten komentarz znów jest SERDUSZKASTYCZNY!
      Cieszę się bardzo, że się podobało :)
      Dziękuję i pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Teraz wymieniam się między blogiem, a wattpadem, ale nadal śledzę opowiadania!
    Rozdział podobał mi się:) wiesz, od pewnego czasu jesteś motywacją dla mnie i sama zaczynam coś tam kombinować w notatniku na telefonie. Pewnie i tak to nigdy nie ujrzy światła dziennego, ale jest to miła odskocznia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało :)
      Super! Próbuj i pisz, jeśli to sprawia Ci przyjemność :)
      Dziękuję za komentarz! Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ha! I dobrze by zrobili, jak by kazali im grać z playbacku :) na szczęście mogli zagrać poswojemu. Uwielbiam Luka i Malię, mimo wszystko nadal są cudną parą ♡♡♡
    Czekam na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nadal ich lubisz :)
      Dziękuję za komentarz! Pozdrawiam

      Usuń
  4. Końcówka PERFECT! 💖💖💖💖💖💖 Wogóle rozdział świetny - jak każdy Twój rozdział - mam nadzieje, że jeszcze Ci się nie znudziło pisanie dla nas i życze weny do następnego rozdziału
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że się podobało :)
      Nie, na razie mi się nie znudziło - nadal lubię to robić :D
      Dziękuję za komentarz!
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  5. Jakiś czas temu znalazłam to opowiadanie i przeczytałam od początku, wlasnie skończyłam na tym rozdziale i nie moge doczekać sie następnego ! ����
    Oby tak dalej ����

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się podoba :)
      Niestety, na kolejny rozdział będzie trzeba jeszcze trochę poczekać :)

      Usuń