wtorek, 4 października 2016

S4 - Rozdział 24

Melbourne, 24 sierpnia 2013 roku


               Przygotowania do dzisiejszego koncertu trwały. Musieliśmy pojawić się na arenie wcześniej. Wszystko musiało być dopięte na ostatni przysłowiowy guzik, więc po raz kolejny sprawdzano całość od strony technicznej. Potem nastąpiła krótka przerwa dla zespołów. 5 Seconds of Summer, jako support, miał pojawić się na scenie pierwszy, więc chłopaki musieli się powoli przygotowywać do tego ważnego dla nich występu. Mieli rozgrzać publiczność przed show, jakie da One Direction. Nigdy nie byłam na koncercie tego brytyjskiego boysbandu, więc sama byłam mega ciekawa, jak to wszystko będzie wyglądać na żywo.
             Podeszłam do wieszaka, na którym znajdowały się przyszykowane ubrania dla chłopaków. Sama w pewien sposób zabawiałam się w stylistkę, wybierając im rzeczy na scenę. Oczywiście, nie naciskałam na coś, co im się nie podobało. Od samego początku pytałam ich o zdanie, czy takie zestawienia im pasują. Staraliśmy się też nie zmieniać ich stylu, by nie różnił się od ich codziennych ubrań, w jakich chodzą. Mieli wyglądać, jak najbardziej normalnie i naturalnie, a nie, jak zaprzeczenie samych siebie.
              Złapałam za wieszaki, dokładnie przyglądając się przyczepionym do nich karteczkom. Musiałam podpisać zestawy, aby się nie pomylić. Następnie podeszłam do chłopaków, rozdając im ubrania, jednocześnie ich poganiając, by się nie ociągali z przebieraniem. Czas uciekał, a do występu zostawało coraz mniej czasu. Kiedy ci zabrali się w końcu za zmianę ubrań, ja rozsiadłam się na kanapie, przeglądając swój kalendarz. Kalendarz, który niemalże kontrolował każdy nas następny krok.
- I jak? – zapytał Luke, stając naprzeciwko mnie.
              Podniosłam głowę znad notatek. Zmierzyłam go od góry do dołu, zatrzymując wzrok dłużej na jego czarnej koszulce i czarno-czerwonej koszuli w kratę. Zagryzłam wargę, gdy zmarszczył nos. Popukałam się palcem w policzek, udając, że to, co ma na sobie, jakoś nie za bardzo mi się podoba.
- No, nie mów – jęknął, przekręcając oczami. – Jest tak źle?
- Myślałam, że to będzie wyglądać… lepiej.
- Mamy coś zapasowego, czy... – Ale urwał, kiedy parsknęłam śmiechem. – Okej, czyli rozumiem, że jest dobrze?
- Jest znakomicie. Lubię cię w takim zestawieniu. 
- Jestem seksi – powiedział, kręcąc biodrami.
- Ty? To spójrz lepiej na mnie! To się nazywa zajebistość w każdym calu! – odezwał się Michael, podchodząc do niego. Okręcił się dookoła, a potem puknął go palcem w klatkę piersiową. – Ja tu rządzę!
- W sumie to ja tu rządzę – odezwałam się, podnosząc rękę do góry.
- Gdyby nie my, to byłabyś bezrobotna – rzucił Clifford, siadając na fotelu.
- Gdyby nie wy, pracowałabym dalej w ratownictwie, więc miałabym pracę.
- Ale nie tak zajebistą – pociągnął chłopak, łapiąc za puszkę z napojem energetycznym. – Nie tak zajebistą samą w sobie.
- Coś w tym jest…
- Wygrałem! – krzyknął zadowolony z siebie. – Jeden zero dla mnie!
- Dzisiaj ci odpuszczę – powiedziałam, wracając do kalendarza.
               Zdążyłam spojrzeć na pierwsze zapisane zdanie, kiedy drzwi od garderoby otworzyły się. Do środka wpadł – i to dosłownie – uśmiechnięty od ucha do ucha Niall. W jego ręku znajdował się telefon. Dopiero po chwili zorientowałam się, że do niego mówi, kręcąc, jakiś filmik.
- A to, kochani fani, nasz nowy support na czas koncertów w Australii – powiedział szybko, kierując oko kamery na nieco zaskoczony zespół. – 5 Seconds of Summer. O! Ash właśnie jest bez spodni! Cóż za nogi!
- Tyłek też mam niezły – powiedział perkusista, odwracając się.
- Tu stoi Luke – konturował Niall, kierując telefon na blondyna, który uśmiechnął się lekko. – Tu jest Calum, a tam Michael. A tu – zatrzymał się, spoglądając na mnie – menadżerka chłopaków, Malia. – Odwrócił kamerę w swoją stronę, tak by fani One Direction mogli go w końcu zobaczyć. – Słyszałem ich piosenki. Są świetne! Mam nadzieję, że one też wam się spodobają i dacie chłopakom wiele radości i cudownego wsparcia, kiedy pojawią się dzisiaj na scenie. Do zobaczenia podczas głównego show, Melbourne! Kochamy was!
- To było przesłodkie – skwitowałam z uśmiechem.
- Jeszcze chwila, jeszcze moment… Wstawione! – powiedział zadowolony Niall. – Gotowi, by wyjść na scenę?
- Bardziej chyba nie będziemy – odparł Calum.

                Chłopaki za wszelką cenę starali się udawać, że nie są, aż tak zdenerwowani. Jednak znałam ich za dobrze, by to kupić. Im bliżej było wyjścia na scenę, tym stres się powiększał, a oni powoli opuszczali swoje pewne siebie maski.
                Siedzieli na kanapie naprzeciwko mnie. Co chwilę spoglądałam na telefon, aby nie przegapić czasu, w którym musimy wyjść z garderoby. Do występu pozostało niewiele czasu. Zerknęłam na nich. Ashton bębnił palcami w kolana, jakby nie mógł tego w żaden sposób kontrolować. Michael nerwowo poruszał nogą, a Calum skubał zębami dolną wargę. Luke natomiast był blady, jak ściana.
- Musisz przestać, bo w końcu poleci ci krew – powiedziałam, łapiąc Hooda za policzki.
- Nic nie robię.
- Skoncentruj się, na czymś przyjemnym – pociągnęłam, a potem spojrzałam na pozostałych. – Wy też. Wychodziliście na scenę już nie raz i...
- Widziałaś, ile tam jest ludzi? – wydusił z siebie Luke. – Cała masa – pokreślił, akcentując każde słowo.
                Wiedziałam, o czym mówi. Byłam sama zaciekawiona krzykami i piskami, więc zerknęłam na gromadzący się na arenie tłum. Ten widok zapierał dech w piersiach. Jednocześnie był niesamowity. Tak wiele osób przyszło wesprzeć swoich idoli, dać im swoją energię i bawić się razem z innymi.
- Widziałam – powiedziałam powoli, nie odrywając od nich wzroku. – Ale wy to dźwigniecie. Zawsze to robicie. Wielokrotnie to udowadnialiście. Na scenie… Na scenie zmieniacie się zupełnie. Czujecie to każdą komórką. To wasza szansa. Nie spotkałam jeszcze osób, które by tak walczyły o swoje marzenia. A one zaczynają się spełniać. Chyba się nie wycofacie, tylko dlatego, że stres jest zbyt duży? Pokażcie, że jesteście ponad to. Co z tego, że coś nie wyjdzie. Jesteście tylko ludźmi, a my popełniamy błędy i pomyłki. Przestawcie myślenie na bardziej pozytywne. Wiem, że to nie łatwe, ale przypomnijcie sobie te fantastyczne uczucie, jakie wam towarzyszy, gdy już zaczynacie grać. Grać dla ludzi, którzy chcą was słuchać.
- Nie pomyślałaś o tym, by startować na prezydenta? – wypalił Calum.
- I zepsułeś klimat – mruknęłam, krzyżując dłonie na klatce piersiowej. Chłopak parsknął cichym śmiechem. – Więc, jak będzie? Wychodzicie czy zbieramy manatki i wracamy do domu?
- Wychodzimy! Oczywiście, że wychodzimy! – powiedział Ash, kiwając szybko głową.
- To do roboty, drużyno! Zróbmy to wreszcie i pokażmy fanom One Direction, że ty wy też jesteście zajebiści! – pociągnęłam, machając ręką.
- Przytulisz mnie? - zapytał Michael. Luke zerknął na niego. – No, co? To moja przyjaciółka, nie? Chyba to nie zbrodnia i…
- Jezu, przecież nic nie powiedziałem – mruknął Hemmings, przekręcając oczami.
- Uścisk i kopniak w tyłek na szczęście dla każdego! – zarządziłam, rozkładając ramiona.
                Michael poderwał się z miejsca, jako pierwszy. Objął mnie mocno, przez co przez chwilę zabrakło mi tchu. Gdy mnie puścił, odwrócił się, a ja puknęłam go kolanem w pośladki. Następnie to samo zrobiłam z Calumem i Ashem. Luke podszedł na końcu, dostając dodatkowo szybkiego buziaka.
- Trzymam kciuki!
- Ej, a ty dokąd? – zapytał Hemmings.
- Odprowadzę was do sceny, a potem zajmę sobie miejsce z boku, by obejrzeć wasz występ. – Chłopak uśmiechnął się. – Chyba nie sądziłeś, że to oleję i wrócę do garderoby, by na was poczekać? – Luke zacisnął usta. – No, wiesz… Powinnam się obrazić. Uwielbiam was oglądać i ty doskonale powinieneś o tym wiedzieć.
- Ja wiem – wtrącił Ash. - Zawsze jesteś.
- Widzisz – pociągnęłam, wskazując perkusistę palcem. – On we mnie nie wątpi.
- Nie znudziło ci się? – zapytał Calum.
- A to może się znudzić?
- Gramy praktycznie to samo i…
- To bez znaczenia, bo każdy występ jest wyjątkowy. Ja bawię się doskonale na każdym – powiedziałam, wypychając ich na korytarz. – Mało czasu, chłopaki! Mało czasu! Idziemy i nie ociągamy się!

***
                Zrobiło mu się gorąco, kiedy zbliżał się w stronę wyjścia. Tłum krzyknął, kiedy na scenie pojawił się Ash. Potem zza kulis wyłonił się Michael i Calum. Na końcu został on. Wziął głęboki oddech, starając się uspokoić. Zadrżała mu dłoń, którą zaciskał na gryfie gitary. Przymknął oczy, wsłuchując się we wrzawę, która dochodziła z publiki. Uśmiechnął się pod nosem, a następnie wyszedł na scenę, dołączając do chłopaków.
               Omiótł wzrokiem kłębiącą się na arenie masę ludzi. Doskonale widział osoby stojące najbliżej barierek, ale dalsze rzędy zlewały się ze sobą, tworząc jeden wielki zlepek kolorów. Ashton i Michael zaczęli swoją mowę wprowadzającą. Luke poprawił pasek od gitary, podchodząc do mikrofonu. Kolejny głębszy oddech. W końcu chłopaki zapowiedzieli pierwszą piosenkę. Rozbrzmiała perkusja. Wsłuchał się w nadawany rytm. Po chwili cała trójka dołączyła do Irwina. I wtedy wszystko puściło. Jakby melodia oczyszczała ze stresu, uwalniając go od zdenerwowania. Czuł, że jest na właściwym miejscu. Czuł, że to jest to, co chce robić. On i cały zespół.

***
                Kiedy 5 Seconds of Summer schodziło ze sceny, tłum zaczął klaskać, a ja razem z nim. Robiłam to tak mocno, że aż zaczęły mnie od tego piec dłonie. Jednak była to tylko niewielka część podziękowań za ten niewielki koncert, jaki dali. A byli po prostu niesamowici.
                Zbiegli ze sceny, odkładając na bok instrumenty. Podniosłam rękę, przybijając z każdym z nich szybką piątkę. To samo zrobili z chłopakami z One Direction, którzy przez cały czas stali obok mnie. Razem oglądaliśmy ich występ. Kazałam mojemu zespołowi iść się przebrać. Mieli dokładnie czterdzieści minut na to, by się ogarnąć, coś przekąsić, a potem wrócić tu z powrotem, by zobaczyć główne show. A tego też nie chcieliśmy przegapić.
                Choć muzyka One Direction nie była tą, którą słuchałam na co dzień, to jednak znałam ich kawałki. Postanowiłam, że skoro będziemy ze sobą przez krótki okres współpracować, to dobrze by było znać ich piosenki. Dlatego byłam do tego koncertu przygotowana. I musiałam przyznać też to, że fantastycznie się bawiłam. Chłopaki dawali z siebie wszystko, jednocześnie utrzymując stały kontakt z widownią. Nie odbyło się bez śmiechów, krótkich opowieści i wygłupów w ich wykonaniu. W tym, co robili byli naturalni i to jeszcze bardziej działało na odbiorców. Dali naprawdę dobry popis, a tłum chciał więcej. Zresztą, sama nie miałabym nic przeciwko, by przedłużyli swój występ jeszcze o kilka utworów.
                  Po koncercie cała nasza grupa wróciła do hotelu. Ludzie Simona również. Byliśmy zameldowani w tym samym miejscu, więc nie było problemu, by się spotkać. Dlatego, jak tylko pojawiło się hasło, by uczcić pierwszy australijski koncert, nikt nie protestował. Uzgodniliśmy, że darujemy sobie wychodzenie na miasto. One Direction chcieli zejść z oczu fanów i mieć trochę spokoju, więc naszym miejscem do małego after party stała się hotelowa restauracja. Mogliśmy sobie pozwolić na dłuższe siedzenie, bo w Melbourne zostawaliśmy na jeszcze jeden dzień.

***
                Podniósł głowę, wpatrując się w dziewczynę siedzącą przy barze. Malia i Simon od dłuższego czasu, o czymś dyskutowali, a Luke zastanawiał się, jaką dokładnie kwestię teraz poruszają. Kiedy znów zaczęli się śmiać, domyślał się, że nie są to, aż tak ważne sprawy służbowe. Dla niego wyglądało to na pogaduszki dwójki znajomych, którzy nie widzieli się od dłuższego czasu.
                Oderwał od nich wzrok, gdy przy nich pojawił się Liam. Usiadł na wysokim krześle obok Simona, włączając się do ich wspólnej konwersacji. Blondyn przygryzł wargę, skupiając wzrok na swoich dłoniach. Wiedział, że nie powinien być zazdrosny, ale w tej chwili właśnie tak się czuł. Jakby tamta dwójka znajdowała się w zupełnie innym świecie, do którego on nie miał wstępu. Mieli, o czym rozmawiać, bo oboje stali po drugiej stronie barykady, niż on i reszta chłopaków. Wiedział też, że to odczucie jest naprawdę irracjonalne, szczególnie, że Malię i Simona dzieliła spora różnica wieku. Mimo tego nie podobało mu się to, że tak często zamykają się w dwójkowej konwersacji, odcinając się od reszty.
- Co jest? – zapytał Calum, popijając zimne piwo.
- Nic, jestem tylko trochę zmęczony – odpowiedział, opierając się o oparcie kanapy. Hood zmierzył go wzrokiem. Następnie spojrzał na dziewczynę, by znów wrócić do swojego przyjaciela.
- No, nie żartuj – odparł ze śmiechem. – Wkurwia cię to?
- Co? – odparł Luke, udając, że nie wie o co mu chodzi.
- To? - Calum skinął głową, w kierunku siedzącej niedaleko nich dwójki. Liam zdążył wrócić do ich wspólnego stolika. Teraz wkurzał Harry’ego, targając mu włosy, które i tak były już w jednym wielkim nieładzie po szybkim prysznicu, jaki zaliczył.
- Nie.
- A ja myślę, że jednak trochę tak.
- Zejdź ze mnie – mruknął Luke, wychylając się, by złapać swoje piwo. Przytknął brązową butelkę do ust, wypijając kilka łyków zimnego, gorzkiego alkoholu.
- Hej, Luke! – zawołał Zayn. Blondyn od razu spojrzał w jego kierunku. – Chyba Simon podrywa ci dziewczynę. Masz konkurencję!
- Nie… To niemożliwe. Malia nie wygląda na kogoś, kto by miał, aż tak zły gust. Więc nie poleci na jego ograniczone starością wdzięki – skwitował Harry, przez co prawie wszyscy parsknęli śmiechem. Wszyscy oprócz Hemmingsa.
- Jesteś okropny – podsumował go Louis, chichocząc pod nosem.
- Stwierdzam, tylko fakty – dodał Styles, wzruszając ramionami.
- Luke? – pociągnął Zayn. Blondyn kiwnął głową na znak, że go słucha. – Malia jest od ciebie starsza?
- O trzy lata.
- Byłem pewny, że to ty jesteś starszy. Przeważnie dziewczyny wybierają facetów w tym samym wieku lub starszych.
- A ty naczytałeś się za dużo babskich pisemek czy co? – odparł Niall, patrząc na kumpla z politowaniem. – Przecież tu nie ma reguły. Jak dwójka osób się spotyka, to granica wiekowa znika. Wiek nie jest ważny. Związki są przecież różne.
- Ale przeważnie…
- Prowadzisz tajną statystykę pod tym względem? – pociągnął Liam, poruszając brwiami.
- Ja tylko… A dobra. Z wami nie da się gadać na ten temat.
- Bo twoje teorie są do dupy – skwitował Harry, a potem parsknął śmiechem na widok niezadowolonej miny kumpla.
               Luke odwrócił się, by znów spojrzeć na Malię i Simona. Zmarszczył nos, kiedy oboje znów zaśmiali się cicho. Blondyn zaczął się powoli irytować, a komentarze Zayna wcale nie polepszyły jego nastroju. A co, jeśli okaże się, że jego dziewczyna wkrótce wybierze starszego, bardziej doświadczonego życiem faceta, zostawiając go samego? Taka perspektywa zdecydowanie była cholernie nieprzyjemna, a on karcił się w myślach za tak poronione pomysły. Do tego czuł się, jak głupek, wyobrażając sobie to, że Malia może zostawić go dla Simona, który mógłby być w zasadzie jej ojcem.

***
              Spojrzałam na blondyna, który wyszedł z łazienki, gotowy do snu. Usiadł na łóżku. Przez moment wpatrywał się w podłogę, a potem położył się na materacu. Od razu odwrócił się do mnie plecami, podciągając kołdrę po samą brodę. Widziałam, jak przycisnął twarz do poduszki, obejmując ją ramionami.
              Odkąd wróciliśmy ze wspólnego spotkania z Simonem i One Direction, Luke stał się dziwnie milczący. Nie potrzebowałam zbyt dużo czasu, by zrozumieć, że coś jest nie tak. Ewidentnie coś go gryzło. Nie rozumiałam jednak, dlaczego nie chce mi powiedzieć, co takiego zaprząta jego myśli.
              Odrzuciłam do tyłu mokre włosy. Zgasiłam światło. W pokoju zrobiło się ciemniej, bo teraz jedynym źródłem jasności była stojąca na szafce lampka. Podeszłam do łóżka, a potem weszłam na materac. Luke w ogóle nie zareagował. Nawet na mnie nie spojrzał. Chciałam się położyć, ale nie mogłam od tak zostawić tej sprawy. Musiałam wiedzieć, co takiego się stało, że jego nastrój diametralnie się zmienił. 
- Pingwinku? – Błękitne tęczówki chłopaka spojrzały wprost na mnie. – Co się dzieje?
- Nic. Jestem wykończony.
- Niezła ściema – prychnęłam pod nosem. Blondyn wzruszył ramionami. – Mów. – Wziął głębszy oddech. Między nami przez chwilę zapanowała cisza. Oparłam się na łokciu, nie spuszczając z niego wzroku. – Luke?
- Przeszkadza ci to, że jestem od ciebie młodszy?
- Co? – odparłam ze śmiechem. – To mi nigdy nie przeszkadzało. Skąd w ogóle ten pomysł?
- Tak, tylko pytam. Nie… Nie wolałabyś być z kimś w swoim wieku?
- Wiek nie ma znaczenia. Powiesz mi, co cię naszło?
- Tak, tylko myślałem…
- Jeśli myślisz, że rzuciłabym cię, by być, z którymś z chłopaków z One Direction, bo są starsi od ciebie, to uduszę cię za tak poronione pomysły.
- Ja nie…
- Jesteś zazdrosny? – zapytałam ze śmiechem, przybliżając się. Cmoknęłam jego nos, obejmując go ramieniem w pasie. – To słodkie.
- Przestań – mruknął, wciskając twarz bardziej w poduszkę.
- To cholernie urocze.
- Jezu…
- Niestety, zmartwię cię. – Luke wstrzymał oddech, ponownie skupiając na mnie wzrok. – Nie zamierzam cię zmieniać na inny model. Nigdzie się nie wybieram. Ty jesteś tym, z którym chcę być. Co prawda, przewróciłeś mi moje życie do góry nogami, ale gdybym miała zrobić to wszystko raz jeszcze, to nie zawahałabym się ani chwili dłużej. Kocham cię, Pingwinku, więc nie pozbędziesz się mnie tak szybko. – Na twarzy chłopaka w końcu pojawił się uśmiech, który tak uwielbiałam.
- Ja też cię kocham, więc nie zamierzam się ciebie pozbywać – odpowiedział, przekręcając się na plecy. Objął mnie ramieniem, a ja oparłam brodę o jego klatkę piersiową. – Chyba jestem, jakiś przewrażliwiony.
- Nie bierz wszystkiego tak do siebie.
- Za dużo się dzieje i może przez to mój mózg mi szwankuje.
- Musisz pod tym względem odrobinę wyluzować.
- Postaram się.
- Trzymam za słowo. Jesteś, tylko mój – dodałam, przysuwając się jeszcze bliżej. Musnęłam jego usta swoimi. Dotknął mojego policzka, przejeżdżając delikatnie po nim palcami. Uśmiechnęłam się. Przez moment spoglądaliśmy na siebie, a potem Luke złączył nas w spokojnym i czułym pocałunku.


***
Biedny Luke jest zazdrosny o Simona. A co, jeśli Malia wybierze starszego pana zamiast młodego Hemmo? Pewnie wtedy też dostanie posadkę jurora w Mam talent XD 
Rozdział spokojny, ale mam nadzieję, że i tak przypadł Wam do gustu :)

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau 
Tam informacje o nowych rozdziałach - być może też jutro lub pojutrze ukarze się ostatnie z nowych ff - więc TYM BARDZIEJ ZAPRASZAM do śledzenia :D 

Dziękuję za wszystkie motywujące mnie do pisania komentarze - dajecie mi niezłego kopa i wywołujecie wielkiego"banana" na twarzy :D 

Pozdrawiam i do następnego!

#twżpns 


6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Niestety, nie znam dokładnej daty kiedy się pojawi

      Usuń
    2. Przyszły tydzień?

      Usuń
    3. Naprawdę nie wiem. W zależności kiedy uda mi się skończyć kolejny rozdział

      Usuń